Rapowe rozmowy Polski z Ukrainą

Ukraiński rap czy hip-hop nie jest u nas zbyt znany. Powód jest prosty – język ukraiński lub rosyjski w muzyce nie przyjmuje się u nas zbyt dobrze. Ukraińcy zaś niezbyt chętnie sięgają po język angielski po to, by przekaz mogła poznać szersza, zagraniczna publiczność. Są jednak takie sytuacje, w których muzyczny romans polsko-ukraiński jest dobrze widoczny, szczególnie że mieszka u nas coraz więcej Ukraińców. Warte opowiedzenia są dwie historie – jedna śmieszna, druga bardziej wzruszająca, ale obie pokazujące coraz bliższe relacje z naszymi wschodnimi sąsiadami.

Jak Ukraińcy oddali nam swojego narodowego muzyka

Gdy w 2016 roku prezesem ukraińskich kolei został były gitarzystka zespołu Chemia, muzyk rockowy Wojciech Balczun, na Ukrainie i wśród tamtejszej ludności zamieszkującej w Polsce zawrzało. Śmiech wywołała oczywiście dawna profesja Balczuna, co doprowadziło do stwierdzenia, że „na Ukrainie nic nie jest normalne”, bo jak ma być, skoro szefem ukraińskich kolei jest muzyk, prezydentem cukiernik, a merem stolicy bokser (chodzi oczywiście o Witalija Kliczko). Nie miało znaczenia to, że Balczun przez pięć lat z powodzeniem szefował PKP Cargo i osiągał świetne wyniki finansowe.

W odpowiedzi na tę kuriozalną sytuację ukraiński zespół hip-hopowy Pluszowy Brooklyn nagrał piosenkę, w której dziękuje Polsce za dar, którym miał być Wojciech Balczun i w zamian oferuje swojego narodowego artystę – Pawło Zibrowa, najpopularniejzego barda Ukrainy pokroju naszego Krzysztofa Krawczyka. Mogłoby się to wydawać całkiem miłym gestem, gdyby nie to, że Zibrow przez młode Ukraińskie pokolenie uznawany jest za synonim kiczu. Niezadowolenie z polsko-ukraińskich relacji biznesowych zostało więc wyrażone dość dosadnie, mimo że Zibrow wystąpił w teledysku do piosenki.

Ukraiński raper „nawija” po polsku

Trochę niecodziennym zjawiskiem jest 25-letni raper Zet, który do Polski przyjechał w 2008 roku wraz z rodziną liczącą na zatrudnienie i osiedlenie się w Polsce. Podobnie jak coraz więcej Ukraińców, świetnie radzi sobie z językiem polskim i tworzy właśnie w naszej mowie. Od 2015 roku prezentuje polskojęzyczne piosenki na swoim kanale Youtube, na którym ma aż 218 tysięcy subskrybentów, co dla mało znanego jeszcze rapera jest naprawdę świetnym wynikiem. Niedawno wydał swoją płytę, z której największym uznaniem cieszą się „Młode Wilki” oraz „Same dobre wiadomości”.

Zet nie jest jedynym, który z łatwością zasymilował się z lokalną społecznością.  – Ukraińcy nie są hermetyczną grupą narodowościową w Polsce. Łatwo uczą się polskiego i chętnie się asymilują, nawet jeśli przyjeżdżają tutaj w charakterze pracownika tymczasowego. Dlatego też są pracownikami cenionymi, w różnych dziedzinach. W pracach fizycznych, ale i tych znajdujących się na drugim biegunie: są tłumaczami, muzykami w filharmonii, scenografami w teatrze – tak przybyszów zza wschodniej granicy ocenia Artur Zięba z WorkBalance (https://wynajempracownikow.pl).

Ukraińcy wyczuleni są także na problemy społeczne, dotykające polskie społeczeństwo. Na Ukrainie są one zwielokrotnione, ale podobne i imigranci mogą odczuć je bardziej niż Polacy. Pewnie też dlatego łatwiej im przemówić do społeczeństwa i być zrozumiałym – wspólny przekaz jest w muzyce bardzo ważny.

Rapowe rozmowy Polski z Ukrainą

| Newsy |
O Autorze
-